Charakterystyka Królika

Moje zdjęcie
Elbląg, Warmińsko-Mazurskie, Poland
Jestem Żoną i Matką. Kolekcjonerem i Czytaczem. Budowniczym swojej małej rodziny. Mój MałżOn to odważny, lecz nico leniwy lew. Mój Syn to Mały leśny troll o najmądrzejszych oczach świata. Ja to Chaotyczny Królik, kobieta o wielkim sercu i duszy wielkości lalki Barbie. Sprzątam, gotuję i piszę, a przede wszystkim żyję! Oj, tak- żyję pełnią życia!!!

wtorek, 17 czerwca 2014

Girls just want to have fun!*

Zachorowało mi się.
Wszystko potoczyło się jakoś tak niefortunnie, że zostałam zmuszona do tułaczki od gabinetu do gabinetu, od laboratorium, do laboratorium...
Już dawno nauczyłam się, że jak lekarz nie wie co jest, to na bank są nerwy. Nie inaczej w moim przypadku, więc jako wstęp do terapii dostałam nakaz odstresowania się.
W pierwszej kolejności wyrzuciłam komórkę. Dzięki temu, nie muszę dzwonić do nikogo i nie narażam się na stres, gdy rozmówca nie odbierze.


Następnie przyszło mi zaprzestać oglądania telewizji, lub zamykać oczy w pobliżu włączonego odbiornika. Gdyż, zwłaszcza reklamy, powodują u mnie szalone bicie serca, lub nawet stany depresyjne.


Staram się też szerokim łukiem omijać gazety, czasopisma i poradniki. Dzięki temu nie wiem na co umarła Krystyna z "Klanu", ale jestem też pozbawiona dołujących mnie informacji.


Bardzo trudne było ograniczenie kontaktów z innymi, żywymi ludźmi. Tu, na szczęście, pomogło mi to, że jestem jędzą i sąsiedzie i tak plują jadem, na mój widok. Wystarczyło przestać wychodzić na dwór, od podwórka, a korzystać z drzwi frontowych.


W ramach omijania stresogennych sytuacji, przestałam odprowadzać i przyprowadzać Maślaka z przedszkola. Co prawda nie wiem czy zjadł "inną zupę" (jego ulubioną), z kim się bawił i kogo "nie uderzył", ale tak mi dobrze w banieczce, mojej nieświadomości.


Trudno, a nawet niewykonalne, było rozstanie się z internetem. Niestety, ale jestem od neta uzależniona i ciężko mi przestać "nie być w sieci", nawet na chwilę. Tu zadziałał instynkt samozachowawczy i mózg, przetłoczony nadmiarem informacji, po prostu zakazał wchodzenia na niektóre strony.


Mniej więcej, po tym etapie "odstresowania" byłam już tak spięta i zeschizowana, że mało nie zeszłam na zawał, więc do akcji weszły moje dwie koleżanki, które stwierdziły, że pora urządzić babski spęd. Taki z winem, niezdrowym żarciem, darciem ryja do durnych piosenek i płaczem za utraconymi latami i niewykorzystanymi szansami.
Charakterystyczną cechą tych naszych "sabatów", jest to, że choć zawierają w sobie same baby, to "robimy się na bóstwa".
Full makeup, SPA jak u najbardziej zaszczurzonej lalki, ciuchy podkreślające to, co podkreślić trzeba... Ot tak, dla siebie. Dla samopoczucia.
Zwykle jest tak, że jedna z nas udostępnia chałupę, a pozostałe dwie przywożą procenty. Tym razem sytuacja była utrudniona, bo spotkanie wypadło nam w "Zielone Świątki"- wszystkie sklepy pozamykane. Udało nam się namierzyć otwartą "Żabkę", choć nie wierzyłyśmy w swój fart! Zakupiłyśmy po butelce i zadowolone wyszłyśmy ze sklepu.
Przyjechałyśmy na rowerach. Każda swój przypięła do barierki. Koleżanka ma zamek szyfrowy, ja mam kłódkę.
I dokładnie w momencie, kiedy miałam ją odpiąć, to boleśnie (bo upał) doszło do mnie, że klucze nadal dyndają w zamku garażu.
Żar leje się z nieba.
Mój makijaż spływa.
Dupsko się poci, a ja dzwonię do Małżona i skamlę jak pies- "Stoję na drugim końcu miasta, w nieciekawej dzielnicy, wyfiokowana jak dziwka w karnawał, klucze w garażu! Zrób Coś!".
Przywiózł mi te cholerne klucze. Rzucił je przez okno i odjechał z piskiem opon.
Kaca miałam dwa dni.  Jestem spokojna i gotowa na to, co niesie los...

Groziłam, że będzie bez pitu pitu, i macie! Sam konkret! Full wypas lalka po SPA!

Bath Boutique Barbie z 1998 roku


No i co? Zastawia Was pewnie, co to jest? 
Ani kolekcjonerska...
I z moldem Mackie...
Niby taki zwyklak...

A jednak jest i jest jedną z moich ulubionych!

Aż z radości zapodam maleńki rys historyczny:

Seria Bath Boutiqe składała się z trzech lalek:

Blondie (zadziwiająco nie w różu):

AA (w subtelnej zieleni):

Brunetka (uznajmy, że odziana w łososia):

Każda z tych lalek miała w zestawie płyn do robienia bąbelków, dla właścicielki. Róże popierdółki kąpielowe dla lalki, ręcznik i papućki.

Mnie chwyciła za serce od razu, bo pierwsze skojarzenie, jakie z nią miałam, było takie, że Barbie była już w każdej roli: syrenki, policjantki, piosenkarki...
A tutaj mamy Barbie, która jest sobą.
Zwykłą, nawet nie uderzająco ładną, dziewczynę, która w szlafroku i bamboszkach, siedzi w domu i się relaksuje.
Akurat ta moja brunetka, wygląda tak najbardziej naturalnie. Nawet, jakby nie miała makijażu. Jest taka zwyczajnie sympatyczna:











 







Opaskę na włosy i kapcie zorganizowałam sama. Tak mi jakoś podpasywało. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to wysokie czoło lalki. Mam jakieś zboczenie na tym punkcie i zawsze, wszędzie widzę wysokie czoła ;)



No, a o moje zdrowie się nie martwcie. Żyję. Wszystko to tylko stres i nerwy ;)

29 komentarzy:

  1. "Bardzo trudne było ograniczenie kontaktów z innymi, żywymi ludźmi" - ja pierniczę, a to akurat jest moje nieziszczalne marzenie, móc komunikować się tylko i wyłącznie w sieci, bez potrzeby sopotykania z kimkolwiek, poza członkami najbliższej rodziny (3 osoby to liczba w sam raz!). Babski wieczór - brrrr, aż mi zimno ze strachu na samo wyobrazenie :)
    Żeby nieco rozśmieszyć muszę się przyznać, że pierwszy rysunek z serii "mi się zdarzył" na serio (facepalm). Mama żyje i ma się dobrze.
    A choróbsko? Jak to mawiają "złego licho nie weźmie" :P Rude, baba i pieprznięte w kierunku lalkowym to jak wiadomo wiedźma, znaczy "złe", znaczy - nietykalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz... gdybym nie musiała oglądać wrednych mord moich sąsiadów, to tańczyłabym nago na dachu z radości! Muszę niestety z ludźmi, w końcu w obsłudze klienta robię. Baby mam zaufane, od 15 lat te same, a sama chlać nie umiem.
      No pewnie, że złego nie weźmie- toć napisałam, że wszystko to nerwy ;\

      Usuń
  2. Po tytule najpierw myślałam, że nabyłaś Barbie Cindy Lauper :D Jak ja bym chciała, żeby nikt się do mnie nie odzywał choć z jeden dzień... Żeby nie spotykać nikogo żywego...Teraz mam w pracy okres "szef na zwolnieniu lekarskim" i mam ochotę masowo mordować albo rzucać krzesłami. A tak bym chciała poobcyndalać się w szlafroku i bamboszkach! Zazdroszczę tej lalce strasznie i relaksu i szlafroczka. I prawda, że ten skromniutki makijaż wychodzi jej bardzo na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeee... nie.... Cindy L. była by zbyt oczywista do tytułu ;)
      Ja na urlop mogę liczyć dopiero zimą. Jak się sezon skończy!

      Usuń
  3. Jak dobrze, że istnieją odstresowywacze. Mnie się też odstresowanie bardzo by się przydało. Już liczę dni.
    Lala wygląda fantastycznie w tym szlafroku. Choć bielizna mogłaby być bardziej frywolna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że tej lalce bardziej zależy na wygodzie, jak na seksy looku ;)

      Usuń
  4. Współczuję Ci stresów i nerwów, trochę rozumiem, bo nie da się temu umknąć. Na całe szczęście, są pasje, są lalki, które można maltretować ile wlezie i, przede wszystkim, są ludzie, z którymi można dzielić się nie tylko lalkami ;P
    Urocza Twoja Bath Boutique! Śliczna, naturalna twarzyczka, luz w szlafroczku, bez spiny, nie ma barbiowego glamouru i nikt bez niego nie umiarł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce mi się "maltretować" ;) Ale po porostu MUSIAŁAM pokazać BB. Dla tego luzu ;)

      Usuń
  5. Chyba jeszcze nie widziałam tak delikatnej Mackówki. A, czoło wysokie bo inteligentna jest:). Hm nie wiem czy to jakiś podtekst, ale blondynka na obrazku zdaje się mieć nieco mniejsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blondie to w ogóle ma i fryz, i oko "zrobione" ;) Ona nie jest na luzie :)
      A wysokość czoła, to kwestia uczesania...

      Usuń
  6. Tyle dużo stresujących odstresowywaczy... nie byłoby lepiej, jakbyś sobie sprezentowała lalkę? :P

    (a ona ma wysokie czoło, tak.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stać mnie na lalkę, moje nowe hobby to kolekcjonowanie wyników badań :P

      Ty masz wysokie czoło! Ludzie mówią, że to od mądrości się robi i ja im wierzę!

      Usuń
  7. Pierwszy raz widzę tę serię i już mi się podoba ze względu na ten oszczędny makijaż. Fakt, czoło trochę wysokie, ale nie jest źle - u mnie zawsze się mówiło, że jak ktoś ma wysokie czoło, to będzie filozofem ;-)

    A co do choróbska... Witaj w klubie. Ja też mam pewną chorobę na podłożu neurologicznym. Cały czas huziam się na huśtawce nastrojów. Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja mam głowę tak wysoko, że niedługo lampę zahaczę ;))
      Seria skromna, ale udana. Ciekawe ile jeszcze odkryję takich perełek?

      Usuń
  8. Ale mnie zaskoczyłaś - tyle lat oglądam wszelakie playline, a tej serii nie widziałam! Ale wiesz co? Uwielbiam takie życiowe Barbie będące zwykłymi dziewczynami w codziennych ubraniach. Dlatego jedną z moich najulubieńszych serii jest Cool Colours z 1997 r.
    Mam szczerą, najszczerszą nadzieję, że zdrowie się szybko polepszy, a choroba minie Ci bezpowrotnie.
    (A lalka ma wysokie czoło...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie, niebieskie ogrodniczki i bluzka w paski? "Zwykły ubiór"- no chyba nie ;))
      Ale BB seria udana i ciekawa. Mnie też ujęła ta naturalność.

      Usuń
  9. Memy są świetne, tak bardzo rozumiem :D (może jeszcze zrobisz karierę na kwejku?)
    A lalka naprawdę ma wysokie czoło. Ale i tak jest urocza - bo taka zwyczajna :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Byłam kiedyś na głównej na "Demotywatorach" (bo ktoś mi zajumał fotkę), teraz czas na podbój "Kwejka"! ;))

      Usuń
  10. O i mamy pitu pitu ;) ;) ;) to się nazywa homofobia ;) ;) ;) w pewnym momencie szczegółnie pracując z ludźmi łapie się fazę "a dajcie wy mi święty spokój" wtedy najlepsza jest dobra książka, albo jakie inne odstresowujące zajęcie tudzież reset ze znajomymi. Ja z utęsknieniem urlopu czekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zostawiam urlop na luty, wtedy wychodzi trzecia część Wiedźmina i będziemy z małzonem tłuc bazyliszki ;)

      Usuń
  11. Śliczna jest...
    A jakby co możemy sobie po porównywać wyniki;)...hahahahahahahahahah
    Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawaj! Wojna na liczbę leukocytów!
      <3

      Usuń
  12. Bo ona ma wysokie czoło. En face. Z profilu mniej. Może grzywkę powinna nosić? Czytam Twojego bloga od pewnego czasu, z upodobaniem, piszę po raz pierwszy. Wiem, jak smakują niejednoznaczne wyniki badań, oj wiem, aż za dobrze. Trzymam kciuki. Pewnie się odezwę jeszcze, nie ma to jak wyjść z ukrycia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka ładna! Taka delikatna i łagodna. Jak na mackę, to zbyt łagodna! Ja tam lubię mackie za "pewność siebie"!
    Ja teraz staram się umówić do kardiologa... I nawet telefonu nie odbierają... A ponieważ na EKG nic nie wyszło, to już wiem, że będę latać po lekarzach, żeby orzekli co mi jest...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrówka życzę. :)
    Rozumiem, jak to jest zasłaniać oczy i zatykać uszy przy telewizorze. Ach ten stres...
    Laleczka jest bardzo ładna. Podobają mi się jej włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie chcę się mądrzyć... ale to chyba jest mackie, stary mackie, ten pierwszy mackie, z początku lat 90 :DDDD

    OdpowiedzUsuń