Charakterystyka Królika

Moje zdjęcie
Elbląg, Warmińsko-Mazurskie, Poland
Jestem Żoną i Matką. Kolekcjonerem i Czytaczem. Budowniczym swojej małej rodziny. Mój MałżOn to odważny, lecz nico leniwy lew. Mój Syn to Mały leśny troll o najmądrzejszych oczach świata. Ja to Chaotyczny Królik, kobieta o wielkim sercu i duszy wielkości lalki Barbie. Sprzątam, gotuję i piszę, a przede wszystkim żyję! Oj, tak- żyję pełnią życia!!!

środa, 12 marca 2014

Co ma wisieć, nie utonie.

Jestem niewolnicą swoich przyzwyczajeń. Oczywiście nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki mama nie zwróciła mi uwagi, że nie jestem w stanie wyjść z domu, bez wysikania się i napicia herbaty, obowiązkowo w tej kolejności.
Najpierw włażę do wanny, a dopiero potem odkręcam wodę. Czas napełnienia poświęcam na filozofowanie i wymyślanie ciętych ripost, dopiero gdy zakręcę kran, to zaczynam się pucować. Nie umiem się wykąpać w w napełnionej wannie.
Muszę mieć dwie poduszki (dużą i jasiek), nie umiem bez nich zasnąć, ale w nocy i tak je odrzucam i śpię bez.
Kanapki, zamiast masłem, smaruje majonezem. Gdy nie mam tegoż w lodówce, to jem bez niczego lub nie jem wcale.
Umiem rozpoznać, po zapachu, słodzoną herbatę, a nauczyłam się tego dlatego, że nie jestem w stanie przełknąć słodkiej.
W zimę muszę mieć na rękach rękawiczki, ale gdy mam zakryte całe dłonie, to dostaję "kurwicy". Rozwiązanie?- mitenki bez palców!
Nie maluję ust, bo od razu zaczynam gryźć paznokcie!
W autobusie muszę usiąść na "swoje" miejsce, a jak jest zajęte, to będę stać, choćby reszta pojazdu była pusta.
I własnie o autobusie ta historia:
Lubię chodzić na piechotę, bo wtedy mi się najlepiej myśli i obmyśla działania. Z pracy do domu mam dwadzieścia minut spacerem i, gdy nie poruszam się rowerem, to tę odległość często pokonuję "z buta". Niestety, dosłownie kilka metrów od bramy, mam też przystanek autobusowy, z którego kursuje aż jeden autobus dziennie. Przy okazji jest to autobus, który przyjeżdża 5 minut po moim fajrancie i jedzie pod mój dom. Przyznam, że czasem, z lenistwa, wybieram szybki transport, zamiast zdrowego spaceru.
Trafiło się, że jeździłam codziennie, przez tydzień. Zawsze wybierałam to samo miejsce- bezpośrednio za kierowcą, na pojedynczym siedzeniu.
Pewnego dnia zawahałam się, bo choć "moje" siedzisko było wolne, to obok niego siedziały dwie matki, ze stadem rozkrzyczanych dzieciaków. Sama posiadam "szkodnika" i  wiem, że można być cicho w autobusie. Te panie tego nie wiedziały. Mając do wyboru albo cichy kącik, albo rozrywkę w postaci wrzasków, wyzywania, plucia i zapewne kopania, wybrałam oczywiście to pierwsze.
Wsparłam się o rurkę, włączyłam muzykę, zagłuszającą choć trochę kakofonię dźwięków, głowę oparłam o szybę i udawałam, że śpię.
Autobus ruszył i nie zdążył nawet dojechać do następnego przystanku, gdy przez dudnienie w słuchawkach, wdarł się do moich uszu tępy odgłos uderzenia.
W pierwszej chwili, pomyślałam, że któraś "małpa" ze stada, musiała się wywalić jak długa.
Ku mojemu zdziwieniu, całe towarzystwo było na swoich miejscach. Tylko jakieś ciche i zadziwione. Rozglądające się wokół, niepewnie.
Ja też zaczęłam się dyskretnie rozglądać. Potem oblałam się zimnym potem.
Na tym siedzeniu, tym które tak bardzo chciałam zająć leżał kawał urwanej podsufitki z autobusu! Zapewne nie stałaby mi się większa krzywda, gdybym oberwała tym w łeb, ale najadłabym się strachu co niemiara!
Odtąd baczniej obserwuję swoje poczynania i staram się nie ulegać przyzwyczajeniom. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybicie z rutyny uratuje dzień lub zdrowie. Albo

Lalki kupuję odruchowo. Na zasadzie: "O! Mold Lara! Uwielbiam mold Lara! Mam "szysta lalek z moldem Lara! Kupię jeszcze jedną" I kupiłam...
A potem, w domu się zastanawiam:
"A na cholerę mi kolejny mold Lara?"
"A po co ja w to Kup Teraz kliknęłam?"
"A kto Cię laleczko tak skrzywdził?"

A lalka, o której mowa, to kolejna z dziewczyn Bonda, czyli "Tasiemiczka*":

* W moim pierwszym kompie, gra karciana "Solitaire", czyli "pasjans", była pod nazwą "Tasiemiec". 

Grafa do bani, muzyki niet, ale jaka grywalność!

A oto sama lalka:

James Bond 007 

Live and let die 

Solitaire Doll

2009
Black Label (ponoć)


Gdyby Tasia na żywo wyglądała choć w 1/2 tak ładnie. To nie byłoby żalu, nie byłoby psioczenia na durne przyzwyczajenia i odruchy, nie byłoby tego posta, w takiej formie.

A jest, bo lalka w chwili przybycia prezentowała się tak:



Zapewne, po tych dwóch fotkach, nie widzicie jeszcze, gdzie leży największy (a nawet dwa!) problem Tasi?

A tutaj?:

Fotoszop poziom mistrzowski!

Nadal nie?

Posłużę się zatem planszą poglądową:

Fotoszop level: master Królik!

Problem mój sprowadzał się do tego, że nijak nie umiałam jej ubrać i uczesać. Byłam tak zniechęcona, że o zgrozo!, chciałam ją sprzedać! A przecież ja nie umiem sprzedać lalki!

Z pomocą przyszła mi, niezwykle utalentowana, acz nie doceniająca swoich zalet, niewiasta i teraz Panna Tasiemiczka już nie musi ukrywać atrybutów, a nawet przekuła je w zalety!


Tak... Nowa "skóra", to to, co mi było potrzebne!





Nie mogę się poruszać, nie mogę oddychać, ale kiecka zajebista, to postoję chociaż.

Spójrz mi w oczy...

W oczy mówiłam!!!



Rzęsy zgubiłam w praniu!

Mam nadzieję, że od następnej sesji, lalki nie będą już w namiocie, a w plenerze!

Jeszcze dodam, że oryginał lalki wyglądał tak:

Dr Quin... 
Do pacjentów, z takim dekoltem? Nie godzi się tak, nie godzi...

Na samiuśkim końcu, chciałam jeszcze dodać, że kasztanowy kolor spłukał się do (niespodzianka!) rudego. znowu jestem sobą!

52 komentarze:

  1. już natyczni Rzymianie gadali "naturam mutare dificile est"... czy jakoś tak...w każdym razie przyzwyczajenia są czasem przyjemne. Jednak dla zdrowia psychicznego warto czasem zrobić coś antystereotypowego- ponoć wtedy w mózgu wytwarzają się nowe połączenia neuronów- a tego nigdy za wiele.. =)
    zazwyczaj gdy nie mam pomysłu jak ubrać lalke, to wrzucam ją do pudła i se czeka... aż mnie jadzie wena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to to! Ja też mam zasadę- "poleży... dojrzeje..." ;)) Często przeglądam pudła i wtedy się dziwię, że takie skarby tam chowam!

      Usuń
  2. no i całe szczęście, że masz swoje rytuały,
    i do tego umiesz się bawić lalkami, to mi imponuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz... To tak, jakby dostać autograf :)
      Czy ja wiem, czy to moje hobby ma komuś imponować? Raczej pokazać, że wariat też musi mieć swoje miejsce w społeczeństwie! ;)

      Usuń
    2. zwłaszcza wariat - dla każdego co innego jest normą - np. pana psychiatry norma nie interesuje
      lalkozbieraczkę interesuje prawie wszystko - ale na szczęście nie wszystko nabywa...

      Usuń
  3. Oj, fajne masz przyzwyczajenia. Myślę, że każdy je posiada. I to jest właśnie coś czym się od siebie rożnimy. Co do herbaty, to ja też przed wyjściem piję łyka, sikam , a jak wracam do domu, to wiem, że tam czeka na mnie reszta nie wypitej herbaty. Niech by ktoś mi ją wylał grrrrr. Laleczka prześliczna, dobrze, że masz zwyczaj, przygarniania ślicznotek, bo mogę sobie pooglądać piękne zdjęcia i to co z nimi robisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przywiązuję się do herbaty. Mam milion "swoich" kubków i nie znoszę jak mi ktoś moje resztki wylewa, albo robi sobie w nich napoje.
      Czasem dzwonię w panice do męża i błagam by mi zaparzył herbatkę. Musi czekać na mnie zimna, jak wrócę z pracy!

      Usuń
  4. Moim zdaniem, Królik czepia się nie tego, czego powinien. Jakoś nie widzę nieprawidłowości w budowie głowy lalki, tylko nieprawidłowość w myśleniu projektantów Mattel, którzy postanowili produkować Barbie z twardego, pustego plastiku, ze sztywnymi nogami. Jeszcze przełknę ten biust, przełknę nawet żółty kolor na powiekach, ale czemu nogi nie mogą być zrobione z gumy i zginane? W czasach mojego dzieciństwa, kiedy Barbie była uważana za luksusowy towar, najbardziej luksusowym wynalazkiem u tej lalki były właśnie zginane nogi.
    A przyzwyczajenia to ja lubię i szanuję. To coś mojego, indywidualnego, odzwierciedlającego upodobania, po prostu część osobowości. I tak się już od dzieciństwa przyzwyczaiłam, że Barbie ma gumowe, zginane nogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo ty nie rozumiesz! To są laki KOLEKCJONERSKIE! Dla dorosłych! One nie mają siedzieć! Ona mają być podziwiane! ;)

      Usuń
    2. W takim razie obecne playline'y też mają być tylko podziwiane :<
      Zły Mattel, zły...

      Usuń
  5. a...nie wiedziałam ze sa takie ciałka z takim fajnym biustem- chcem takom, chcem...ale jestem gupek:)))
    też wole jak wanna jest pusta a dopiero potem pełna , bo lubie i szum wody i to jak leci :)ale faktycznie zdrowiej dla umysłu zmuszac go do nowego .Czasem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co po fajnych cyckach, jak reszta sztywna jak kołek? Nie lubię przemęczać umysłu. Wolę być durna ;

      Usuń
  6. Oj jak ja dobrze rozumiem to "ulubione" miejsce w autobusie. Też wybieram "jedynkę", zawsze przodem do kierunku jazdy, bo kiedy ktoś siedzi obok, to mam wrażenie, że brak mi miejsca i powietrza, no i czuję się stłamszona bliskością współpasażera, a tyłem siedzieć nie mogę, bo włączają się "atrakcje".
    Tasiemiczka jest piękna. Była już taka po wyjęciu z paczki i jedynie zyskała przy zmianie fryzury i stroju. Ma genialny uśmiech - bardzo kuszący i bardzo niejednoznaczny. Biust z gatunku tych niesfornych, nieposkromionych i oryginalnych w kształcie.
    Ta kobitka na ostatnim zdjęciu to naprawdę doktor Queen? Woooow! Była piękną kobietą w młodości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem Jane Seymour nadal jest piękną kobietą, a akurat ta lalka jest ładną "wariacją na temat". Gdyby dotarła do mnie w oryginalnym koku to może nawet nie byłoby posta.
      Ja lubię "jedynki" bo nie znoszę jak ktoś się do mnie dosiada i, nie daj boże, zaczyna gadać!

      Usuń
  7. Widzisz, Rudy Króliku, przyzwyczajenie Cię nie zawiodło, bo kupiłaś ślicznotkę, która w nowej stylizacji wygląda pięknie i dystyngowanie. Suknia czarna jest wspaniała i doskonale leży na modelce.
    Uważam, że coś jednak nad nami czuwa w rożny sposób, aby oszczędzić nam przykrych niespodzianek. Na przykład przez umieszczenie głośnej grupy dzieciaków, aby odwieść nas od systematycznych zachowań. Post przeczytałam jednym tchem. Pisz częściej, Rudy (jak napisałaś) Króliku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częściej się nie da, bo to by oznaczało jeszcze więcej durnych zdarzeń w moim życiu. Losie, daj odpocząć!
      Z tego co wie, to suknię prawie zszywano na modelce ;)

      Usuń
  8. A już myślałam że tylko ja jestem taka "zafiksowana" na punkcie siedzenia w autobusie.. Zawsze siadam po środku autobusu przy "pełnej" szybie :D Choć ostatnio prawie już nie korzystam, mam szofera :D

    Panna jest śliczna no i faktycznie ma czym oddychać :D
    Świetnie wygląda po "reperacji" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię autobusy, ale z szoferem też pozwalamk sobie jeździć ;)

      Usuń
  9. sama lalka mi się podoba, ale sukienka i fryz jaki jej sprawiłaś jest rewelacyjna! wyróżniłam Twój blog : http://krainaszlarafii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyróżnienie!
      Fryz i kiecka są dziełem (jak zwykle) Magality aka Gosi! ;)

      Usuń
  10. do orginału wogóle niepodobna :) jak większość lalek... ale ma fajne cycki :D a jaka się śliczna zrobiła po metamorfozie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ją odpakowałam z pudła, a jej wygląd miał być i dla mnie niespodzianką, to dosłownie oniemiałam. Jakbym prezent dostała!

      Usuń
  11. Chyba pierwszy raz zazdroszczę lalce atrybutów i to tak podkreślonych:)
    Oczywiście będę bezkrytyczna przez moje uwielbienie do Bonda - lalka w swoim oryginalnym stroju boska, ale w twoim uuu te koronki - cudo:)
    Oj tak rytuały potrafią niejednego zgubić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała lalkę w oryginalnym stroju i z oryginalną fryzurą, to nawet bym jej z pudła nie wyjęła. Niestety dotarła do mnie oskubana jak kurczak, a ja nie mogłam na nią patrzeć ;)

      Usuń
  12. Ale cycki !!! Bomba !!! Dlaczego reszta Basiek nie ma takich cycków ??? Kiecka robi wrażenie - takie kiecki nie są od "chodzenia" ,tylko od "wrażenia" :) . Gratuluję powrotu do właściwej kolorystyki włosów :):)
    Nie wyobrażam sobie życia bez przyzwyczajeń i rytuałów - np. piję ajerkoniak za pomocą ... drewnianego patyczka - przed zlizaniem z niego słodkiej zawartości obowiązkowo muszę zakręcić badylkiem w kieliszku trzy kółka :), smakuje mi tylko herbata, którą sama sobie zaparzę , śpię zawsze z zegarkiem na ręku , jeśli mam coś do przemyślenia robię to chodząc...
    i mogłabym jeszcze długo wyliczać :) .
    To instynkt kazał zająć Ci inne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zegarkiem też śpię! I nigdy nie zdejmuję obrączki, bo boję się, że ją zgubię.
      "Cycki" mają chyba wszystkie bondowskie panny.

      Usuń
  13. A widzisz, czasem mogą się do czegoś przydać i nieznośne bachory.
    Lalka jest wizualnie bardzo ładna, bardzo też mi się podoba oryginalna sukienka. Jednak i w tej czarnej wygląda interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czarna jest pofarbowana i nieco pokurczona. Jeszcze będą z niej "ludzie", ale nie teraz i nie na tej lalce.
      Paskudni są najpierw rodzice, a potem dzieci ;)

      Usuń
  14. oj,to każdy ma jakieś "dziwadełka" :P

    panna po upięciu włosów do gówry - znacznie ZYSKUJE!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ehhh Ruda Ty to masz klawe życie...atrakcja goni atrakcję...jedna piękność drugą...zazdraszczam...;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, zgoda! Mój "talent" do przyciągania katastrof, za twój talent do robótek ręcznych! Czekam na wymianę do 31 kwietnia, później przepada! ;)

      Usuń
  16. No tak - wchodzenie do pustej wanny i napuszczanie wody siedząc w niej jest bardzo OK! Ja mam jeszcze zboczenie - farelka! uwielbiam szum nagrzewanego powietrza - mogłabym tak siedzieć godzinami! oglądałam gdzies film jak babka spała z suszarką do włosów - WŁĄCZONĄ! Bo inaczej nie usnęła :D
    A panna - no cóż - Ty wiesz najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam przesuwające się paski postępu. Małż straszy, że napisze mi program w którym komp będzie liczył do nieskończoności ;)
      Wiem, że niemowlaki lubią suszarki, ale że dorosłe kobiety? ;)

      Usuń
  17. Ja też umiem rozpoznać słodką herbatę po zapachu! Fajne cycki ma ta lalka, o co ci cho?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to o co? W żadnej kiecce nie wyglądały ładnie! ;)

      Usuń
    2. i dlatego może niech nie ma kiecki? moja piękna dynamitka ma tak fajną rzeźbę ciała, że musiałam dorobić ideologię do jej nudyzmu - ślubny też zaskoczony jej ciałkiem, a niebawem Rusałka pokaże to i owo a jeszcze więcej odsłoni...

      Usuń
  18. Kurde, a ja mam ulubione miejsce w pociągu :/ Kurde nie znałam z tej strony Dr Quinn - pięknie wyglądała na tej fotce. Czarna kiecka z tym zajebiaszczym dekoltem rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kiecka jest brązowa. Taka w odcieniu gorzkiej czekolady. Wszytko wina lampy błyskowej ;(

      Usuń
  19. Jednak instynkt to niezawodny hamulec, psiakostka. A lalka prezentuje się zachęcająco, nie sprzedawaj! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już nie chcę się jej pozbyć :3

      Usuń
  20. Oj, kobiecy instynkt jest święty, nie raz i nie dwa w życiu go posłuchałam i dobrze na tym wyszłam, wiec rozumiem :) A Twoje przyzwyczajenia wcale nie są dziwne ani nic, niektóre z nich sama kultywuję (np. wanna albo poducha z jaśkiem).

    Co do lalki, to z Black Label czasami jest taka podpucha, że niby to są lalki robione SPECJALNIE pod jakąś postać z indywidualną buzią itd., a taka właśnie Solitaire czy Faith Hill paraduje z tym samym, identycznym ryjkiem kompletnie niepodobnym do danej osoby (ten chyba nazywa się "mermaid"?).

    Dobrze jej zrobiła zmiana fryzury i mimo braku podobieństwa do Dr Quinn wygląda jak żyleta, bardziej przypomina teraz inną panią z Bonda Famke Janssen - http://www.chinadaily.com.cn/showbiz/images/attachement/jpg/site1/20081114/0022191004340a87240d04.jpg. Swoją drogą, ciekawe czy doczekamy się Barbie naszej polskiej dziewczyny Bonda z Godeneye, byłoby fajnie :)

    Masz już kilka dziewczyn Bonda, może im sprawisz agenta 007?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, coś nie tak z linkiem, chodziło mi o ten: http://www.mi6-hq.com/images/stills/ge_45_280.jpg. Bardzo podobna :)

      Usuń
    2. Faktycznie! Framke jak żywa!
      Czasem to podobieństwo, to kwestia dobrego make upu lalki. Na przykład Shakira w wersji lalkowej jest podobna do pierwowzoru, a przecież ma tak popularny mold.

      Usuń
  21. Przyzwyczajenia to druga ludzka natura i nie sposób się z tym nie zgodzić. Sama mam wiele takich, z którymi ciężko mi zerwać. Ja również mam swoje ulubione miejsce w autobusie, ale zazwyczaj jak jest zajęte to siadam naprzeciwko. Na mnie kiedyś w autobusie spadł taki panel z oświetleniem :/
    Sama lalka jest bardzo ładna. Na promocyjnym mi się podoba, choć w Twojej stylizacji jest jeszcze lepiej! Piękna suknia :D Teraz może świecić swoimi atutami.

    Bardzo dziękuję za uznanie! :] Mi się ta blondzia na początku również nie podobała. Na promocyjnych podobała mi się jedynie Tereska, ale w rzeczywistości już nie... Ta zyskała w moich oczach, kiedy ją wygramoliłam z pudła i wrzuciłam pod kran. Co do drugiej blondyny też mam pewne niecne plany, ale póki co budżet mi nie pozwala na jej zakup.
    Dziękuję i z pewnością przy odrobinie czasu porobię jakieś zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to ja miałam więcej szczęścia, bo na mnie jednak nie spadło ;)
      Ja ostatnio nie wyciągam lalek z pudeł. Raz, że mam problemy z miejscem, a dwa- zwyczajnie mnie kurwica bierze ;)

      Usuń
  22. Co za szczęście w tym autobusie. Dobrze, że nic się nie stało. Swoją drogą chyba powinni autobusy wymienić na nowe skoro stare już się sypią bez powodu.
    Ech te przyzwyczajenia. Ja nie umiem brać kąpieli albo prysznica w ciszy. Zawsze muszę słuchać muzyki. :P
    Laleczka jest prześliczna. W tej nowej kiecce wygląda niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie był taki stary autobus. To bardziej dzielnica pechowa ;)
      Kiedyś próbowałam słuchać radia w łazience. Nie wyszło mi...

      Usuń
  23. Lalka fantastyczna, nowa kiecka i fryzura też, historia jak zwykle mnie rozbawiła… tylko czemu ta lalka taka CHUDA??? Nijak nie mogę się do tej chudości przywyczaić… powinna mieć przynajmniej jakiś tyłek!

    OdpowiedzUsuń
  24. a seksowna dr ten dekolt pewnie aplikuje w ramach znieczulenia? no bo przecież są alergicy, hipochondrycy i inni -icy

    OdpowiedzUsuń
  25. Od kilku miesięcy mnie ta lalka prześladuje, więc co jakiś czas na nią sobie paczę. Tym razem szukałam fotek ownerskich na google image i co? A tu Królik :D
    Miło Cię znowu widzieć...

    OdpowiedzUsuń